Kaleckianie – starcie idei w kapitalizmie

 

Tekst Macieja Grodzickiego “Nie zaoszczędźmy się na śmierć” rozpoczął dyskusję na temat roli oszczędności i inwestycji w kształtowaniu wzrostu gospodarczego – nie tylko w kontekście Planu Morawieckiego, ale również w sporach różnych szkół ekonomii. Ignacy Morawski z WiseEuropa w swoim komentarzu “Morawiecki versus Kalecki(ści) – starcie o kapitalizm” zauważył, że ten niewielki fragment teorii ekonomii uruchamia dyskusję na temat całego systemu kapitalistycznego i jego alternatywnych wersji. Płynnie przechodzimy od rozmowy o bieżącej polityce gospodarczej do idei, które ożywiają dyskurs i zmieniają otaczającą nas rzeczywistość od dziesiątek lat. Powracają starzy bohaterowie: Smith, Marks, Kalecki i Keynes. Z tego sporu skorzystamy wszyscy: ekonomiści, społeczeństwo, gospodarka, a także sam system. Świadomość błędów ustroju kapitalistycznego i poszukiwanie sposobów ich skorygowania przyniesie pozytywne skutki. Najpierw jednak warto wyprostować nieścisłości i wyjaśnić uproszczenia, które pojawiły się w dotychczasowej dyskusji.

Jednym z głównych elementów ekonomii kaleckiańskiej jest teoria efektywnego popytu. Rozpatruje ona model gospodarki kapitalistycznej, a głównym założeniem jest niepełne wykorzystanie czynników produkcji. Jeżeli przyjrzymy się obecnemu otoczeniu gospodarczemu, założenie to odpowiada naszej intuicji i obserwacjom – nie znajdujemy się w punkcie pełnego zatrudnienia, jak również nie wszystkie maszyny we wszystkich fabrykach pracują na pełnych obrotach. W tych warunkach poziom inwestycji jest czynnikiem stymulującym rozwój. Wydatki inwestycyjne wprawiają gospodarkę w ruch i ostatecznie, poprzez działanie mnożnika inwestycyjnego, wracają do podmiotów inwestujących. Prowadzi to do twierdzenia Kaleckiego, że „inwestycje finansują się same”. Oszczędności natomiast stanowią część przychodu, która nie została ponownie wprowadzona w obieg gospodarczy. Zatrzymanie części przychodu może hamować tempo wzrostu gospodarczego, co zauważa dr Maciej Grodzicki w swoim artykule.

Wszystkie opisane przez teorię efektywnego popytu mechanizmy mają miejsce w warunkach gospodarki rynkowej. W pismach teoretycznych Michała Kaleckiego od lat 30. XX wieku znajdziemy kategorie robotników fizycznych, pracowników umysłowych i kapitalistów, jednak daleko im do marksowskiej walki klas. Różnica w strukturze przychodów i wartości dodanej powyższych kategorii jest oczywista i znajduje odzwierciedlenie w równaniach modelu. Opis gospodarki kapitalistycznej w myśli kaleckiańskiej skupia się wokół warunków dochodzenia do pełnego poziomu wykorzystania czynników produkcji, nie podejmując XIX- i XX-wiecznego tematu walki klas. Dlatego nie można zgodzić się ze wskazywaniem źródeł myśli dzisiejszych kontynuatorów dzieł Michała Kaleckiego bezpośrednio u Marksa. Takie porównanie dziwi tym bardziej, że zostało połączone z dość stereotypowym elementem teorii autora „Kapitału”. Możemy przypuszczać jak na takie uproszczenie zareagowałby John Maynard Keynes, który – dołączając do nurtu Kaleckiego w 1936 roku – pośrednio również został zaliczony do grona marksistów.

Spór o rolę państwa w gospodarce trwa przynajmniej od ukształtowania się makroekonomii jako nauki. Mimo upływu czasu dojście do wspólnego stanowiska nie staje się łatwiejsze. Fundacja Kaleckiego ostatnio podejmowała tę kwestię między innymi podczas konferencji “Redefining economics”. Jednak ponownie, zbyt dużym uproszczeniem jest stwierdzenie – które znajdujemy w przywoływanym wcześniej tekście Morawskiego – że z punktu widzenia myśli kaleckiańskiej „bodźcowanie ludzi do odkładania pieniędzy na rynku kapitałowym skończy się tylko umocnieniem instytucji finansowych, a klucz do wyższych inwestycji leży w wyższych płacach i wyższym popycie.” Jeżeli rozumiemy rynek kapitałowy jako miejsce obrotu papierów wartościowych, to trudno nazwać inwestowanie na tym rynku „odkładaniem pieniędzy” czy też „oszczędzaniem”. Natomiast w kontekście podmiotów biorących udział w obrocie na rynku kapitałowym kluczowa jest odpowiedź na pytanie: kto dokonuje zakupu i sprzedaży papierów wartościowych? Warunkiem koniecznym do skorzystania z usług domów maklerskich i doradców inwestycyjnych jest posiadanie takiej ilości kapitału, która pozwoli na uzyskanie zadowalającego poziomu zysków. Jak wskazał Maciej Grodzicki, „z oszczędności ulokowanych na giełdzie korzysta zaledwie około 430 polskich firm”, choć giełda podwoiła swoją kapitalizację w stosunku do 2008 roku. 300-400 zł miesięcznie, które uda się odłożyć średniozamożnemu Polakowi, nie pozwoli na podjęcie udanych inwestycji giełdowych, a ulokowanie środków na lokacie przyniesie zysk w wysokości ok. 100 zł w skali roku i ponad 500 zł w skali 5 lat. Co więcej, jak zauważa dr Grodzicki, ze względu na udział spółek zagranicznych w lokowanych środkach „wzrost oszczędności nie musi mieć żadnego przełożenia na krajowe inwestycje.” Nie ma wątpliwości, że instytucje finansowe zrealizują oczekiwane stopy zwrotu. Nie ma też podstaw, żeby twierdzić, że przełoży się to na znaczący wzrost zamożności osób oszczędzających lub na rozwój inwestycji w kraju.

Trudno również zgodzić się z inną tezą Morawskiego, że „kaleckiści nie wierzą, by wolny rynek mógł zapewnić powszechny dobrobyt, dlatego chcą, by o stabilność i bezpieczeństwo dbało państwo. W ich modelu oszczędności pracowników nie odgrywają istotnej roli, bo ich rolę przejmuje państwo.” W ubiegłorocznym raporcie „Regulacje w służbie najsilniejszych: Praca i Kapitał” Fundacja Kaleckiego wskazała na instytucje formalne, które nieproporcjonalnie obciążają podmioty o słabszej pozycji rynkowej. Wolny rynek i państwo nie mogą być sobie przeciwstawiane, a dobrobyt może być osiągany przez odpowiednie korekty mechanizmów rynkowych i poprawę dystrybucji dóbr. To twierdzenie podzielane przez różne nurty myśli ekonomicznej. Różnimy się natomiast w wyznaczaniu optymalnego punktu ograniczeń instytucjonalnych. Błędnym jest również stwierdzenie, że oszczędności pracowników (Sp) przejmowane są przez działania rządu (G). W istocie, w modelu efektywnego popytu czynniki te spełniają inną rolę i oddziałują na wzrost w różnym kierunku.

Dyskusja o kapitalizmie nie powinna być traktowana jako moda lub przemijający epizod. Wskazywanie ograniczeń systemu gospodarczego jest korzystne przede wszystkim dla niego, ponieważ w wyniku dyskusji można zauważyć jego błędy i znaleźć drogi poprawy. To brak refleksji nad zasadami rynku, graniczący z dogmatyzmem, może być traktowany jako anomalia prowadząca do coraz głębszych kryzysów. Wykorzystanie narzędzi nowej ekonomii instytucjonalnej, ekonomii behawioralnej i innych nurtów heterodoksyjnych to szansa, przed którą stoi współczesna gospodarka. Dlatego obecna dyskusja cieszy – tym bardziej, że jednym z głównych bohaterów jest Michał Kalecki, najwybitniejszy polski ekonomista.

 

Dariusz Standerski


M. Grodzicki, „Nie zaoszczędźmy się na śmierć

I. Morawski, „Morawiecki versus Kalecki(ści) – starcie o kapitalizm