Bzduropraca, czyli praca (anty)społeczna - Filip Konopczyński dla EkonomiiSpołecznej.pl

Czy w życiu zawodowym towarzyszy Ci poczucie absurdu? Czy miewasz nawracające myśli o tym, że niektóre stanowiska i posady są zagadką nawet dla osób, które je zajmują? Nie rozumiesz, czemu sprawy, które da się załatwić od ręki, w magiczny sposób ciągną się kilka tygodni lub miesięcy? A może twoja własna kariera przypomina niekończącą się procesję męczących, powtarzalnych formalności, które do niczego nie prowadzą? Jeśli na którekolwiek z powyższych pytań odpowiedziałeś twierdząco, jest szansa, że intuicyjnie czujesz, o czym będzie ten artykuł.

(...) 

Jako przykład bzduryfikacji jako procesu zmieniającego całą branżę Graeber przywołuje doskonale mu znane podwórko akademickie. I tak, nie najlepszej od dekad sytuacji zawodowej amerykańskich naukowców towarzyszy dynamiczny wzrost liczby pracowników administracji i marketingu. W ostatnich trzech dekadach, przy w miarę stałej proporcji studentów i wykładowców, liczba pracowników akademickiej biurokracji wzrosła o kilkaset procent. Powód? Oficjalnie chodzi o sprostanie wymogom rynku. Jednak według Graebera mamy w tym przypadku do czynienia właśnie z klasycznym zjawiskiem bzduryfikacji. Etos i specyfikę akademicką zastąpiono kulturą znaną z dużych prywatnych firm. Korporacyjny menedżeryzm, podobnie jak znany z historii feudalizm, wysoko ceni rytuały, procedury i skomplikowane formuły działania. O miejscu jednostki w hierarchii świadczą przede wszystkim zewnętrznie lokowane symbole władzy, takie jak: nazwa stanowiska, liczba podporządkowanych osób, prawo do organizowania spotkań zespołu, prawo do pełnienia funkcji reprezentacyjnych, prawo do korzystania z miejsca parkingowego itp.

(...) 

Odtrutką na poczucie bezsensu na rynku pracy jest kariera w sektorze, którego wpływ na otoczenie uznajemy za pozytywny. Zawody pomocowe, zaangażowanie w projekty, z których celami się zgadzamy, praca w środowisku lokalnym, odpowiadanie na potrzeby społeczne – osoby wykonujące takie profesje powinny być bardziej odporne na wirus bzduropracy. Dokonując wyborów edukacyjnych i zawodowych, warto uwzględniać nie tylko istniejące warunki, lecz także pamiętać o własnym dobrostanie psychicznym i „sensotwórczych” zaletach niektórych ofert i ścieżek. Szanse na powiązanie kariery i poczucia sensu daje szeroko rozumiany sektor pozarządowy, organizacje pożytku publicznego, sektor usług opiekuńczych i leczniczych czy przedsiębiorczość społeczna.

Jednak problemu nie da się rozwiązać tylko za pomocą indywidualnych wyborów. W czasach, kiedy stanowiska dające poczucie spełnienia często nie gwarantują godnych warunków materialnych, kierowanie się satysfakcją w poszukiwaniu pracy może uchodzić za zastrzeżony dla niewielu luksus. Aby bzduropraca zniknęła, potrzebne są zmiany systemowe, wręcz rewolucyjne: dalsze innowacje w zakresie robotyzacji i automatyzacji, reformy krajowego prawa pracy, podatków i ubezpieczeń społecznych, nowe traktaty międzynarodowe czy w końcu głębokie przemyślenie roli, jaką dla naszej tożsamości odgrywa kariera zawodowa.

Tymczasem warto pamiętać, że z takimi rozterkami nie musimy zostawać sami I nawet wykonując czynności, których znaczenia nikt tak naprawdę nie rozumie, możemy nawiązać wartościowe relacje. Zawsze jest szansa, że nasi szefowie, współpracownicy, kontrahenci czy podwładni też zmagają się z podobnymi myślami.

 

Link: https://ekonomiaspoleczna.pl/bzduropraca-czyli-praca-antyspoleczna/