Raport: „Czy Polacy kochają wolny rynek: Ile państwa w gospodarce?”

Fundacja Kaleckiego przygotowała trzeci raport w ramach projektu „Kapitał w Polsce w XXI wieku” zrealizowanego dla Narodowego Banku Polskiego.

Raport do pobrania pod niniejszym adresem: „Czy Polacy wciąż kochają wolny rynek? Ile państwa w gospodarce?”
Autorzy: Szymon Grela, Filip Konopczyński, Jędrzej Malko, Maciej Sobociński

 

Najważniejsze wnioski:

• Społeczna ocena ustroju gospodarczego ulegała istotnym przemianom
na przestrzeni ostatnich 25 lat. Możemy wyodrębnić trzy
główne okresy:

1.trwale nasilająca się krytyka gospodarki rynkowej od 1989
do 2004 r.;
2.znaczny wzrost pozytywnych opinii na temat zarówno samego
ustroju gospodarczego, jak i sytuacji gospodarczej Polski
między 2005 a 2009 r.;
3. Znaczny spadek poparcia dla kapitalizmu po wybuchu światowego
kryzysu ekonomicznego. W 2009 r. zadowolenie z funkcjonowania
gospodarki rynkowej w Polsce wyrażało 48% społeczeństwa,
zaś w 2014 r. 37%. Odsetek osób niezadowolonych wzrósł w tym
czasie z 39% do 52%.

• Badania przeprowadzone w latach 2010–2011 r. wśród właścicieli
małych i średnich przedsiębiorstw wskazują na ich „zwrot egalitarno-etatystyczny”:
• Odnotowano bardzo wysoką aprobatę dla aktywnej roli
państwa we wspieraniu ze środków budżetowych nowoczesnych
działów gospodarki (powyżej 80% wskazań).
• Ponad 2/3 przedsiębiorców uważa, że firmy w kluczowych
branżach (telekomunikacja, energetyka) powinny być własnością
publiczną.
• Zaszły duże zmiany poglądów wśród przedsiębiorców w odniesieniu
do zasady konkurencji. W 2000 r. ponad 90%
przedsiębiorców popierało niczym nieskrępowaną konkurencję
na rynku. W 2011 r. odsetek ten wyniósł 66%.

• Gospodarka rynkowa ma w Polsce więcej zwolenników niż przeciwników,
ale trzeba sobie zdawać sprawę z jej silnego wpływu na
rozwarstwienie społeczne. W okresie 1989-2014 na stale wysokim
poziomie (pomiędzy 70 a 90%) utrzymywał się odsetek osób
twierdzących, że w efekcie transformacji przeciętni ludzie są coraz
biedniejsi, a bogaci się jedynie wąska elita najbogatszych.